Rosyjska marynarka wojenna przeprowadziła ćwiczenia na Morzu Czarnym. Ich scenariusz obejmował m.in. desant żołnierzy i sprzętu wojskowego na ląd.

Aneksja Krymu poważnie zwiększyła militarne możliwości Rosji na Morzu Czarnym. Nie tylko odepchnięto w dużym stopniu od tego akwenu Ukrainę, ale zyskano też nowe zasięgi dla działania rakietowych typów uzbrojenia. Zagrażając przede wszystkim bałkańskim członkom NATO, ale też szykując platformę pod ofensywne wyjście na Morze Śródziemne.

Podczas pierwszego etapu ćwiczeń okrętów Floty Czarnomorskiej ćwiczono m.in. odparcie ataku z powietrza (z wykorzystaniem lotnictwa Floty). Następnie okręty ćwiczyły ostrzał celów na brzegu, a następnie wysadzenie na lądzie piechoty morskiej. To właśnie te ćwiczenia były najprawdopodobniej głównym przedmiotem zainteresowania amerykańskiego samolotu rozpoznawczego P-8A Poseidon u brzegów Krymu. Maszyna krążyła ponad dwie godziny w odległości około 80 km od Krymu, nad Morzem Czarnym na wysokości 5,7-7,7 tys. m.

Wcześniej, podczas lotu z Sycylii nad Morze Czarne, nad Morzem Śródziemnym niebezpiecznej próby przechwytu amerykańskiego zwiadowcy dokonał rosyjski myśliwiec Su-35. Ćwiczenia okrętów desantowych to kolejny element intensyfikacji działań Floty Czarnomorskiej. 23 maja okręty podwodne Rostow nad Donem i Kołpino przeprowadziły ćwiczebne strzelania torpedowe. Wystrzelone torpedy zamiast głowic bojowych miały aparaturę rejestrującą. Oba okręty są uzbrojone w pociski manewrujące Kalibr. Należą do jednostek projektu Warszawianka (Flota Czarnomorska dysponuje sześcioma takimi okrętami). Majowe ćwiczenia Floty Czarnomorskiej potwierdzają militarne znaczenie Krymu. Nie jest to już funkcja czysto defensywna – Rosjanie chcą z Morza Czarnego prowadzić działania ofensywne. Jeszcze w marcu podano, że Flota Czarnomorska zostanie wyposażona w nowoczesne fregaty rakietowe projektu 22350 przenoszące pociski Kalibr i Cyrkon.

Obecnie flota wojenna Rosji ma jedną taką jednostkę: fregatę Admirał Gorszkow. Druga – Admirał Kasatonow – przechodzi testy. W ciągu najbliższych dwóch lat do służby trafić mają jeszcze dwie takie fregaty: Admirał Gołowko i Admirał Isakow. Jako przyszłe miejsce stacjonowania fregat wymienia się bazę w Sewastopolu, na anektowanym przez Rosję Krymie. Ich pojawienie się zmienić może układ sił w basenie Morza Czarnego, a z pewnością jest to odpowiedź na rozbudowę potencjału rakietowego USA w Rumunii. Obok znanych już Kalibrów (Rosjanie użyli ich w ostrzale celów Państwa Islamskiego w Syrii), nowe fregaty mają być uzbrojone w hipersoniczne pociski manewrujące Cyrkon.

Źródło: Warsaw Institute.