Otrucie to jedna z często stosowanych przez Rosjan form eliminowania przeciwników, nie tylko politycznych. Ma ona długą i dobrze udokumentowaną historię. Można powiedzieć, że jest to wizytówka rosyjskiego – wcześniej komunistycznego, a dzisiaj putinowskiego – reżimu. Trzeba jednak podkreślić, że użyciu broni chemicznej przez Federację Rosyjską poza granicami państwa stanowi formę zbrojnej agresji. Nie należy mieć wątpliwości, że kto jest w stanie zrealizować operację z zastosowaniem trucizny tak wysublimowanej jak np. Nowiczok. Mogą to robić wyłączenie rosyjskie służby wywiadowcze.

Nowiczok, legendarna trucizna wytworzona w rosyjskich laboratoriach, znów nabrała rozgłosu i zdominowała nagłówki mediów niemal na całym świecie. Stało się na za sprawą próby otrucia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Doszło do niego pod koniec sierpnia br. Nawalny podczas lotu z Tomska do Moskwy poczuł się źle i stracił przytomność, w związku z czym maszyna musiała przymusowo lądować w Omsku. Tam przeciwnik i krytyk putinowskiego reżimu został poddany hospitalizacji. Dwa dni później, pomimo protestów strony rosyjskiej, Nawalny został ewakuowany do specjalistycznej kliniki w Niemczech (Charité), gdzie przebywa do dzisiaj.

Aleksiej Nawalny, rosyjski opozycjonista, którego próbowano otruć Nowiczokiem.

W Niemczech sprawą zajęli się najwyższej klasy specjaliści. Badania przeprowadziło niemieckie laboratorium wojskowe. Ich wyniki „ponad wszelką wątpliwość”, jak przekazała strona niemiecka, wykazały, że Aleksiej Nawalny został otruty bojowym środkiem paralityczno-drgawkowym „z grupy Nowiczoków”. Według niemieckiej gazety „Der Spiegel”, powołującej się na informacje uzyskane od szefa niemieckiego BND (Federalnej Służby Wywiadowczej) Bruno Kahla, trucizna, którą posłużono się przy próbie otrucia Nawalnego to bardziej rozwinięta i mocniejsza odmiana Nowiczoka od tych, które do tej pory badano w europejskich laboratoriach. W badania włączyli się także eksperci z Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW).

Z kolei 14 września rzecznik prasowy niemieckiego rządu poinformował o wynikach innych badań, przeprowadzonych przez laboratoria we Francji i w Szwecji. W oświadczeniu czytamy, że „Rezultaty tych badań wykonanych w specjalistycznych laboratoriach (…) potwierdzają niemieckie dowody”.

Tymczasem Federacja Rosyjska tradycyjnie nie przyznaje się do próby zabójstwa Nawalnego i dementuje wszelkie zarzuty kierowane pod jej adresem. Jeszcze 9 września do moskiewskiego MSZ wezwany został niemiecki ambasador Géza Andreas von Geyr. Rosjanie domagali się od niego dopuszczenia do prowadzenia śledztwa oraz udostępniania dowodów w sprawie. W oświadczeniu resortu spraw zagranicznych Rosji czytamy, że zarzuty są „gołosłowne”, a na tle całej sprawy Niemcy rozpętały „histerię merytoryczną”, jednocześnie wykorzystując tę kwestię do dyskredytowania Mokswy na arenie międzynarodowej. W innym oświadczeniu Kreml stwierdził, że „Rozwijana masowo kampania dezinformacyjna wyraźnie świadczy o tym, że jej inicjatorzy za główne zadanie uważają nie dbanie o zdrowie Aleksieja Nawalnego i ustalenie prawdziwych przyczyn jego hospitalizacji, lecz mobilizowanie nastrojów sankcyjnych”.

Otrucie Nawalnego spotkało się także ze stanowczą reakcją Sojuszu Północnoatlantyckiego. Specjalnie w tej sprawie zwołano posiedzenie Rady Północnoatlantyckiej, czyli najważniejszego organu politycznego tej organizacji.

– Są niebudzące wątpliwości dowody, że pana Nawalnego chciano otruć z wykorzystaniem wojskowego środka chemicznego z grupy Nowiczok – podczas briefingu prasowego oświadczył Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO. – Użycie takiej broni jest przerażające. Wszystkie kraje Sojuszu potępiają ten atak – podkreślił.

Stoltenberg dodał, że jakiekolwiek wykorzystanie broni chemicznej pokazuje całkowity brak poszanowania dla istnień ludzkich i jest nieakceptowalnym złamaniem międzynarodowych norm i zasad. Powiedział też, że według NATO i UE odpowiedzialni za ten atak muszą ponieść odpowiedzialność i stanąć przed wymiarem sprawiedliwości. NATO jednocześnie zaapelowało do Federacji Rosyjskiej o przekazanie informacji na temat programu dotyczącego substancji Nowiczok do OPCW. Sekretarz generalny NATO przypomniał, że w marcu 2018 r. doszło już do ataku przy użyciu tej trucizny na terytorium państwa należącego do Sojuszu (chodzi o zamach na Siergieja Skripala i jego córkę, który został przeprowadzony przez rosyjskie wywiad wojskowy).

Z kolei Stany Zjednoczone wprowadziły sankcje na pięć rosyjskich placówek naukowo-badawczych, które mają zajmować się pracami nad rozwojem broni biologicznej i chemicznej, co jest zabronione od 1975 r. na mocy konwekcji o zakazie opracowywania, produkcji i składowania broni bakteriologicznej (biologicznej) i toksycznej. Warto w tym miejscu podkreślić, że już w kwietniu br. amerykański Departament Stanu Informował, że Federacja Rosyjska rozwija program broni chemicznej i utrzymuje arsenały broni biologicznej, chociaż w 1972 r. zobowiązała się do ich zniszczenia poprzez podpisanie wymienionej konwencji.

Bez względu na kolejne działania podejmowane przez różnych aktorów w związku ze sprawą otrucia Aleksieja Nawalnego, należy stwierdzić, że zamach na życie rosyjskiego opozycjonisty naturalnie wpisuje się w ciąg kolejnych zamachów przy użyciu Nowiczoka, za którymi stoją rosyjskie służby specjalne i które wywołały oburzenie światowej opinii publicznej, jednocześnie wywołując kryzysy na arenie międzynarodowej.

Przykładowo w 2015 r. Główny Zarząd Wywiadowczy Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej (wywiad wojskowy, GRU) zatruli Nowiczokiem bułgarskiego biznesmena działającego w branży zbrojeniowej (dostarczał sprzęt wojskowy m.in. na Ukrainę i do Gruzji) Emiliana Gebrewa. Sprawą zajęła się wówczas bułgarska prokuratura wystawiła nakazy aresztowania dla trzech obywateli Federacji Rosyjskich, podejrzewanych o przeprowadzenie zamachu. Później okazało się jednak, że w operację było zaangażowanych kilku oficerów GRU. Media ujawniły, że były to następujące osoby: Siergiej Fiedatow (prawdziwe personalia: Denis Siergiejew), Siergiej Pawłow (Siergiej Lutenko), Georgij Gorszkow (Piotr Borisow), Iwan Lebiediew (Iwan Terentiew), Nikołaj Kononichin (Nikołaj Jeżow), Aleksiej Nikitin (Kalinin), Daniła Stepanow (Daniła Karałow). Władimir Popow (Władimir Moisiejew). Ten ostatni zresztą brał też udział w nieudanej próbie przewrotu politycznej w Czarnogórze).

Aleksandr Miszkin, lekarz wojskowy pracujący dla GRU. Brał udział w zamachu na Siergieja Skripala w Wielkiej Brytanii.

Trzeba dodać, że podobnie jak w przypadku oficerów GRU zaangażowanych w zamach na Siergieja Skripala przeprowadzony na terenie Wielkiej Brytanii (wymieniony już Siergiej Fedatow, Aleksandr Miszkin alias Aleksandr Pietrow oraz Anatoli Czepiga alias Rusłan Boszyrow). funkcjonariusze z grupy „bułgarskiej” posługiwali się paszportami zagranicznymi wystawionymi przez to samo biuro Federalnej Służby Migracyjnej (obecnie za wystawienia paszportów w Rosji odpowiada już Ministerstwo Spraw Wewnętrznych FR) pod numerem 770001.

Siergiej Fedatow, wysoki rangą oficer GRU. Brał udział w zamachach z wykorzystaniem Nowiczoka w Wielkiej Brytanii i Bułgarii.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że w sprawę otrucia Aleksieja Nawalnego włączył się sam szef rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Sergiej Naryszkin. 15 września oświadczył on, że „wszystkie zapasy bojowego środka trującego określonego nazwą Nowiczok zostały w Rosji zniszczone zgodnie z regulaminem Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej”. Najprawdopodobniej to kolejna odsłona rosyjskiej ofensywy dezinformacyjnej w tej sprawie, mającej na celu wybielenie Kremla. Naryszkin dodał, że każde twierdzenie, jakoby „na terytorium Rosji istnieje produkcja bądź stare zapasy bojowych środków trujących, jest oczywistą dezinformacją”. Szef rosyjskiego wywiadu cywilnego zapewnił, że „Żadnych oznak obecności substancji trujących w organizmie Aleksieja Nawalnego nie wykryto i nie było ich tam. Fakty są takie, że w momencie, gdy Aleksiej Nawalny odlatywał z terytorium Federacji Rosyjskiej, w jego organizmie nie było żadnych toksycznych, trujących substancji”. Co więcej, przewodniczący rosyjskiej Dumy Państwowej Wiaczesław Wołodin w wywiadzie dla telewizji Rossija24 z 14 września powiedział, że cała sytuacja wokół Nawalnego to „prowokacja państw zachodnich”. Jakikolwiek komentarz do tych wypowiedzi wydaje się być zbędny…

easternflank.pl