Na początku czerwca niemiecki magazyn „Focus” ujawnił szokujące informacje o tym, że młodzi neonaziści z Niemiec, Szwecji i Finlandii jeżdżą na specjalne szkolenia do obozu „Partizan” położonego pod Sankt Petersburgiem.

Na początku czerwca niemiecki magazyn „Focus” ujawnił szokujące informacje o tym, że młodzi neonaziści z Niemiec, Szwecji i Finlandii jeżdżą na specjalne szkolenia do obozu „Partizan” położonego pod Sankt Petersburgiem. Młodzi ludzie przechodzą tam szkolenie bojowe, a następnie wyjeżdżają na wschód Ukrainy, żeby walczyć po stronie bojowników samozwańczej i nielegalnej Donieckiej Republiki Ludowej. Informacja ta szybko obiegła największe media na całym świecie, ale ustalenia niemieckich dziennikarzy odsłaniają tylko wierzchołek góry lodowej. Skrajnie prawicowe, ekstremistyczne i szowinistyczne ugrupowania w Rosji mają się świetnie, a rosyjskie władze, służby specjalne i wojsko chętnie korzystają z ich „usług”, zwłaszcza tych militarnych.

Temat ten został podjęty także przez inne media w samych Niemczech. Według „Focusa” oraz „Deutsche Welle” niedaleko rosyjskiego Sankt Petersburga znajduje się kompleks obiektów funkcjonujący pod nazwą „Partizan”. Został on utworzony przez skrajnie prawicowy Rosyjski Ruch Imperialny (RIM), którego członkowie są wyznawcami ideologii rasistowskiej. Ich celem jest walka o „panowanie białej rasy”. Postulują oni także przywrócenie władzy monarchicznej na Kremlu, a z samej Rosji chcą uczynić państwo jednolite rasowo, zamieszkane jedynie przez „narody rosyjskie”, do którego zaliczają Rosjan, Białorusinów i Ukraińców. Sam RIM w Stanach Zjednoczonych został uznany za organizację terrorystyczną, jednak w Rosji ma się on bardzo dobrze. Jak ustalili dziennikarze magazynu „Focus”, mają oni w sumie trzy obozy: w okolicy Moskwy, Niżnego Nowogrodu oraz Sankt Petersburga.

Ośrodek szkoleniowy dla terrorystów pod nosem Putina

W Niemczech wszystkie środowiska uznawane za skrajnie prawicowe są ściśle monitorowane przez służby specjalne, przede wszystkim przez kontrwywiad, czyli Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV). Właśnie na informacje pozyskane przez niemieckie służby powołują się w swoim artykule dziennikarze „Focusa”. Jeżeli chodzi o niemieckich uczestników szkoleń w kompleksie „Partizan”, to maja to być członkowie neonazistowskiej partii Trzecia Droga oraz ugrupowania Młodzi Nacjonaliści. To młodzieżówka skrajnie prawicowej Narodowodemokratycznej Partii Niemiec (NPD). Wszystkie te ugrupowania znajdują się pod permanentnym nadzorem kontrwywiadu.

Niemcy są przekonani, że obozy szkoleniowe Rosyjskiego Ruchu Imperialnego nie mogą funkcjonować bez wiedzy i akceptacji rosyjskich służb specjalnych oraz samego prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina. Teza taka wydaje się uzasadniona, ponieważ osoby, które przeszły szkolenie pod Sankt Petersburgiem, bez wątpienia są użyteczne dla Rosjan, o czym piszemy w dalszej części tego artykułu.

Podczas szkoleń prowadzonych w obozach młodzi neonaziści uczą się obsługi broni palnej oraz wykorzystania materiałów wybuchowych. Trening obejmuje także walkę wręcz oraz działania bojowe prowadzone w małych grupach zadaniowych, przede wszystkim w terenie zurbanizowanym. Taki komplet umiejętności jest typowy dla grup terrorystycznych. Na tym jednak nie koniec, ponieważ szkolenia organizowane przez Rosyjski Ruch Imperialny obejmują także walkę informacyjną, głownie w postaci technik agitacji i propagandy w Internecie. Za prowadzenie szkoleń bojowych odpowiada tzw. Legion Imperialny – czyli wojskowe skrzydło RIM.

Największym echem w światowych mediach odbiła się jednak informacja, że „absolwenci” szkoleń bojowych w obozie „Partizan” są następnie kierowani do Donbasu, gdzie walczą po stronie prorosyjskich separatystów. Ponadto, jak ustaliła redakcja “Deutsche Welle”, neonaziści przeszkoleni pod Sankt Petersburgiem brali także udział w walkach w Syrii, gdzie silnie obecne są Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej.

Warto też zwrócić uwagę na innych aspekt szkoleń bojowych prowadzonych w Rosji. Jak napisał na ten temat portal infosecurity.pl: „z wywiadowczego punktu widzenia, gromadzenie w Rosji ekstremistów z całego świata stanowi bardzo interesującą okazję do werbunku, ale także rozpoznawania przyszłych liderów skrajnych formacji w Europie i nie tylko. Należy także pamiętać o kanałach komunikacji oraz działaniach informacyjnych, które można prowadzić za pomocą, byłych, obecnych i przyszłych kursantów”.

Obozy szkoleniowe prowadzone przez RIM okryły się już złą sławą także powodu zamachów terrorystycznych w Europie. Amerykański dziennik „The New York Times” ustalił, że Anton T. – jeden ze sprawców zamachu bombowego na ośrodek dla uchodźców w szwedzkim Göteborgu został przeszkolony właśnie w obozie „Partizan”, gdzie przebywał przez 11 dni. Sam Anton T. to szwedzki neonazista, członek ekstremistycznego Nordyckiego Ruchu Oporu, którego ideologia opiera się na „czystości rasowej” oraz postulacie stworzenia – poprzez rewolucję – północnoeuropejskiego państwa narodowosocjalistycznego. Warto w tym kontekście zaznaczyć, że Anton T. w 2019 r. został zatrzymany na terenie Polski i wydalony z kraju przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

 

Rosja – wylęgarnia organizacji neonazistowskich

Współczesna Rosja jest państwem, w którym skrajnie prawicowe, ekstremistyczne organizacje mają się nad wyraz dobrze. Według dziennikarski serwisu uainfo.org Julii Davis obecnie w Federacji Rosyjskiej działają 53 organizacje o charakterze neonazistowskim, przy czym: 23 z nich uznaje się za “umiarkowane”, a 22 za „radykalne”. Pozostałe osiem to organizacje „skrajnie radykalne”, których działalność została w Rosji zdelegalizowana. Pełna lista wszystkich tych organizacji dostępna jest pod tym linkiem. Dla porównania: na Ukrainie zidentyfikowane cztery organizacje o podobnym charakterze, jednak ich działalność ma znaczenie marginalne, a same ugrupowania są obserwowane przez służby specjalne.

Powyższe liczby pokazują ogromną skalę tego zjawiska w Rosji. Siłą rzeczy wskazują one również na przyzwolenie, jakiego na ich działalność musi udzielać władza na Kremlu, przynajmniej po cichu. Nie jest bowiem możliwe, żeby Federalna Służba Bezpieczeństwa nie miała wiedzy o ich aktywności (najpewniej zresztą dysponuje ulokowaną w nich agenturą). Co więcej, wszystko wskazuje także na to, że rosyjskie służby specjalne oraz siły zbrojne korzystają z usług bojowo przeszkolonych neonazistów.

Jeszcze w połowie maja br. – zanim świat obiegły informacji o obozie „Partizan” – publicysta Witalij Portnikow w ukraińskiej telewizji espreso.tv mówił:

– Współczesna Rosja jest klonem narodowo-socjalistycznych Niemiec, a nie Związku Sowieckiego w okresie stalinizmu.

Według publicysty jednocześnie władzom na Kremlu zależy, aby w Rosjanach budzić silną tęsknotę za Związkiem Radzieckim i ustrojem komunistycznym. Duża rolę w tej narracji odgrywa także odwoływanie się przez kremlowskich ideologów do mitu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

– Jej polityka (współczesnej Rosji – przyp. ES) nie przypomina polityki Związku Radzieckiego, ale podobna jest do polityki narodowo-socjalistycznych Niemiec. To, co mówi Putin, jego przemówienie krymskie jest remakiem Adolfa Hitlera. To narodowy socjalizm w najczystszej formie. Pomysł ochrony „Russkiego miru”, kiedy wszyscy rosyjskojęzyczni ludzie powinni mieszkać w jednym kraju etc., to hitlerowska koncepcja „przestrzeni życiowej” dla Niemców – powiedział ukraiński publicysta.

 

Rosyjscy neonaziści na froncie w Donbasie

Powyżej już wspomniano, że młodzi neonaziści z innych państw Europy (Niemiec, Szwecji czy Finlandii) po odbyciu szkoleń bojowych w obozie „Partizan” pod Sankt Petersburgiem kierowani są następnie do walki po stronie bojowników Donieckiej Republiki Ludowej, m.in. w Donbasie. To samo dotyczy także Rosjan o poglądach skrajnie prawicowych. Sporo informacji na ten temat można znaleźć w otwartych źródłach.

Jest to zjawisko dosyć paradoksalne, ponieważ mogłoby się wydawać, że nielegalne parapaństwa funkcjonujące jako Doniecka Republika Ludowa (DRL) i Ługańska Republika Ludowa (ŁRL) zostały powołane do życia przez ludzi, którzy nie tylko bezwolnie wykonują rozkazy płynące z Kremla, ale także kierują się tęsknotą za ZSRR i ustrojem komunistycznym. Ich sercom bliższa powinna być więc internacjonalistyczna ideologia leninowsko-stalinowska oraz strach przed kapitalistycznym systemem gospodarczym. Tymczasem okazuje się, że w szeregach separatystów DRL nie brakuje bojowników, którzy są wyznawcami skrajnie faszystowskiej ideologii, opierającej się na założeniu o „wyższości białej rasy” oraz „narodu rosyjskiego”.

Wiele informacji na ten temat można znaleźć w serwisie internetowym argumentua.com, który publikuje bardzo szczegółowe i skrupulatnie udokumentowane materiały, często stanowiące efekty wielomiesięcznych śledztw dziennikarskich.

W jednym z artykułów opublikowanych przez ten serwis czytamy, że inspirowana i nadzorowana przez rosyjskie służby specjalne antyukraińska rebelia w Donbasie często posługuje się „antyfaszystowską” retoryką. Prorosyjscy separatyści oraz ich zwolennicy często podkreślają, że walczą przeciwko „banderowcom” i ukraińskim „prawicowcom”, sami zaś odwołują się do idei „jednej Rosji” oraz mitu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. W separatystycznej propagandzie nie brakuje również odwołań do haseł socjalistycznych czy wprost komunistycznych, które zresztą trafiają do umysłów wielu mieszkańców robotniczego, górniczego Donbasu. Zwykli terroryści wraz z tzw. separatystami (czyli w znacznej części rosyjskimi żołnierzami kontraktowymi przebranymi za ukraińskich mieszkańców Donbasu, wspierających ideę DRL) często posługują się odwołaniami do komunistycznej Związku Sowieckiego. W propagandzie tej legalny ukraiński rząd nazywany jest „juntą”, a samo niepodległe i suwerenne państwo ukraińskie – państwem „faszystowskim”.

Dlatego też, jeżeli będziemy jedynie wsłuchiwać się w separatystyczny przekaz propagandowy, z pewnością dojdziemy do przekonania, że republiki ludowe w Doniecku i Ługańsku rzeczywiście zostały powołane do życia przez wiernych wyznawców lewicowej ideologii komunistycznej, zwłaszcza tej w wydaniu leninowsko-stalinowskim. Dowiemy się również, że są oni motywowani silnym strachem przed „ukraińskim nacjonalizmem” i „krwiożerczym” kapitalizmem.

Rzeczywiście wśród separatystów jest sporo osób o poglądach lewicowych, jednakże w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że wszyscy bojownicy o tzw. Noworosję to ideowi antyfaszyści. Przykładów ludzie otwarcie deklarujących przynależność do ruchów skrajnie prawicowych, faszystowskich, szowinistycznych i rasistowskich nie brakuje bowiem wśród liderów „walczącego Donbasu” oraz ich najbliższych przyjaciół i współpracowników. Weźmy choćby pierwszy, najsilniej narzucający się przypadek – Igora Girkina (znanego również jako Igor Striełkow). To człowiek, który w 2014 r. był głównym dowódcą bojowych oddziałów separatystów w Doniecku i szefem sztabu, pełnił także funkcję „ministra obrony” w marionetkowym „rządzie” Donieckiej Republiki Ludowej. Na swoim koncie ma on m.in. porwanie obserwatorów OBWE, a w połowie 2019 r. duńska prokuratura postawiła mu zarzut sprawstwa katastrofy Boeinga 777 linii Malaysia Airlines, który w 2014 r. został zestrzelony podczas przelotu nad Ukrainą.

Igor Girkin, ps. Igor Striełkow.

Igor Girkin urodził się i wychował w Moskwie. Aż do 2014 r. nie miał żadnych związków z Donbasem, nie licząc jego osobistych zainteresowań, dotyczących rekonstrukcji militarnych oraz historii „Białych”, a zwłaszcza ich działań na dzisiejszej Ukrainie. Igor Girkin ma też za sobą służbę w rosyjskim wojsku oraz studia w Moskiewskim Państwowym Instytucie Historyczno-Archiwalnym (to instytut Rosyjskiego Państwowego Uniwersytetu Humanistycznego).

Igor Girkin w swojej przeszłości ma niezwykle barwne karty. Brał udział w walkach w Naddniestrzu, Bośni Hercegowinie oraz Czeczenii. Z otwartych źródeł wiadomo, że był on żołnierzem Specnazu rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU.  Girkin zajmował się także dziennikarstwem. Był dziennikarzem gazety „Zavtra”, a jako korespondent ANNA-News (to abchaska agencja informacyjna: Abkhazian Network News Agency) pracował w Abchazji. Podczas konferencji prasowej, która odbyła się 10 lipca 2014 r. Igor Girkin przyznał, że jest pułkownikiem rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), od 31 marca 2013 r. emerytowanym.

Jeden z jego przyjaciół, ukraiński historyk wojskowości (de facto również pasjonat rekonstrukcji historycznych), który zna Igora Girkina wiele lat mówi o nim:

„Gdy tylko się poznaliśmy, powiedział mi: Ukraina będzie częścią wielkiego imperium rosyjskiego. Sowieckiego albo monarchicznego – nie dbał o to. Uważał, że niepodległość Ukrainy i innych republik dawnego ZSRR to mit, nieporozumienie, które należy naprawić – w razie potrzeby, także siłą. Na pytanie o to, gdzie będą granice tego imperium odpowiadał: dokąd dojdziemy, tam będą granice”

Jeszcze w latach 90-tych Igor Girkin został członkiem rosyjskich stowarzyszeń emigracyjnych podtrzymujących tradycje białej emigracji, w przeszłości związanych z nazistowskim reżimem w III Rzeszy, które kultywowały tradycję carskiej, absolutystycznej Rosji, m.in. Rosyjskim Związkiem Ogólnowojskowym (ROWS). Charakter tej organizacji był wybitnie antykomunistyczny, a jej członkowie byli skrajnie wrogo nastawieni do bolszewickich rządów w Rosji.

Igor Girkin przyjaźnił się z byłym szefem organizacji ROWS, Władimirem Granitowem (zmarł w maju 1999 r.). To doświadczony wojskowy, który posiadał wiele odznaczeń, otrzymanych od Niemców za „zasługi” podczas II wojny światowej. Wówczas Granitow walczył po stronie Niemców przeciwko Sowietom, a także brał udział w walkach z jugosłowiańską partyzantką komunistyczną.

Nie można więc uznać za przypadek, że jeden z obecnych szefów ROWS – Igor Iwanow – przez pewien czas był szefem sekcji politycznej w komendzie głównej milicji Donieckiej Republiki Ludowej. Nie jest również przypadkiem to, że wielu członków tej organizacji służy w formacjach wojskowych DRL. Media informowały, że ludzie ci brali udział w walkach pobliżu Słowiańska oraz pod Nikołajewką.

W kierownictwie ROWS nie brakuje i innych żołnierzy, którzy walczyli dla Hitlera podczas II wojny światowej. Pierwszy zastępca wymienionego wyżej Iwanowa – Georgij Nazimow – był adiutantem atamana Adrieja Szkuro, który dowodził formacjami kozackimi w Wehrmachcie i SS (de facto w 1947 r. został on skazany przez sowiecki sąd na karę śmierci i powieszony). Sam Nazimow przez pewien czas zresztą służył pod komendą Granitowa w Rosyjskim Korpusie Ochronnym, który podczas II wojny działał w Jugosławii.

 

Anton Rajewski – nacjonalista rosyjski

Obecnie ROWS nie ogranicza się tylko do współpracy z dawnymi kolaborantami hitlerowskich Niemiec, ale szeroko współpracuje z rosyjskimi neonazistami młodego pokolenia. Poniższe materiały graficzne ilustrują jak jeden z nich – Anton Rajewski – „serdecznie dziękuje” Michaiłowi Abramowowi (jednemu z liderów ROWS) za „pomoc udzieloną żołnierzom armii DRL”, a także za przekazanie mundurów wojskowych.

Na tym zdjęciu warto zwrócić uwagę na tatuaż na ramieniu Antona Rajewskiego (z prawej).
Oto pomoc zorganizowana przez Rajewskiego dla bojowników Donieckiej Republiki Ludowej.

Anton Rajewski to inna postać, której ideologiczna przynależność zasługuje na szczególną uwagę. To obywatel Federacji Rosyjskiej i działacz neonazistowskiej, otwarcie faszystowskiej organizacji Czarna Sotnia oraz uczestnik zajść na placu Kulikowe Pole w Odessie. W 2014 r. doszło tam do zamieszek i walk zwolenników państwowości ukraińskiej z grupami nawołującymi do przyłączenia Odessy do Federacji Rosyjskiej.

Anton Rajewski w obozie na placu Kulikowe Pole w Odessie.
Anton Rajewski w obozie na placu Kulikowe Pole w Odessie.

Dzięki śledztwu lokalnych mediów udało się ustalić, że 29-letni wówczas obywatel Federacji Rosyjskiej mieszkał wówczas w obozie założonym przez środowiska prorosyjskie (znajdował się on obok siedziby ukraińskich związków zawodowych, w której w wyniku zajść na placu Kulikowe Pole zginęło ponad 40 osób). Ukraińskie media podały, że Rajewski podczas pobytu w Odessie zajmował się „treningiem” miejscowej „Drużyny Odesskiej”. To grupa ok. 50 młodych mężczyzn o poglądach jednoznacznie prorosyjskich. Grupa ta miała charakter paramilitarny.

Kiedy jego pobyt w Odessie opisały lokalne media, Rajewski przestał być anonimowy. Wówczas Aleksandr Sztilmark – jeden z liderów rosyjskiej szowinistycznej Czarnej Sotni – opublikował w internecie oświadczenie, w którym napisał, że Anton Rajewski wyjechał na Ukrainie wraz z siedmioma innymi przedstawicielami Czarnej Sotni. Ich zadaniem miała być „ochrona mieszkańców Ukrainy przed nacjonalistami z Prawego Sektora i banderowcami”.

"Antyfaszysta" Anton Rajewski podczas walk w Donbasie.
“Antyfaszysta” Anton Rajewski podczas walk w Donbasie.

Co więcej, w marcu 2014 r. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) poinformowała o wykryciu spisku antypaństwowego, którym kierować miał właśnie Anton Rajewski. Według ukraińskiego kontrwywiadu, przebywając na terenie Ukrainy realizował on zadanie wyznaczone przez rosyjskie służby specjalne. Polegało ono na utworzeniu z lokalnych mieszkańców grupy dywersyjnej do destabilizacji sytuacji społeczno-politycznej w regionie. Serwis eastbook.eu napisał na ten temat: „Rajewski miał również publicznie nawoływać do wejścia rosyjskich wojsk z Naddniestrza do Odessy oraz namawiać do mordowania Ukraińców i Żydów. Sam petersburżanin przyznał się po powrocie do Rosji, że miał w planach zabójstwo odeskiego lidera Prawego Sektora, w czym przeszkodziła mu SBU”.

Ukraiński kontrwywiad pozwolił wówczas Rajewskiemu na wyjazd z kraju, a ten wrócił do Rosji. Tam popadł w konflikt z przywódcami Czarnej Sotni, dla których nie do zaakceptowania było, że ich członek działał na zlecenie Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Następnie zaś Rajewski wrócił na Ukrainę i wziął udział w zbrojnej walce po stronie bojowników Donieckiej Republiki Ludowej.

 

Rosyjskie elity sympatyzują z neonazistami

Wracając jednak do postaci Igora Girkina, który jest osobą o wiele ważniejsza od Antona Rajewskiego, warto zwrócić uwagę, że nie jest on tylko sympatykiem monarchistycznych białogwardzistów z okresu rosyjskiej wojny domowej w latach 1918-1920. Wiele jego wypowiedzi oraz towarzyskich powiązań wskazuje także na jego fascynację Rosyjską Armią Wyzwoleńczą (ROA), czyli rosyjską formacją zbrojną, która podczas II wojny światowej kolaborowała z hitlerowcami.

Konstantin Małofiejew
Konstantin Małofiejew.

Ciekawie wyglądają także związki Igora Girkina z rosyjskim oligarchą Konstantinem Małofiejewem, który za wspieranie finansowe separatystów walczących przeciwko Ukrainie został objęty sankcjami przez Stany Zjednoczone. Małofiejew to właściciel grupy medialnej Tsargrad (która jest wydawcą konserwatywnego i mocno proputinowskiego kanału telewizyjnego Tsargrad TV) i założycielem funduszu inwestycyjnego Marshall Capital Partners. To również największy akcjonariusz mniejszościowy i jednocześnie członek zarządu rosyjskiej firmy telekomunikacyjnej Rostelecom. Jednym z pracowników wewnętrznej służby bezpieczeństwa w Marshall Capital Partners jeszcze niedawno był nie kto inny tylko sam Igor Girkin. Z kolei konsultantem ds. Public Relations jest tam inny „bohater z Donbasu” Aleksander Borodaj. To były „premier” nielegalnego parapaństwa donieckiego.

Początki kariery zawodowej Małofiejewa związane są postacią miliardera Borisa Jordana (to obecny prezes zarządu Sputnik Group Ltd). To również jeden z założycieli grupy inwestycyjnej Renaissance Capital. To właśnie tam karierę zaczynał Konstantin Małofiejew.

Boris Jordan jego dziadek Aleksiej Jordan - żołnierz kolaborującego z hitlerowcami Rosyjskiego Korpusu Ochronnego
Boris Jordan jego dziadek Aleksiej Jordan – żołnierz kolaborującego z hitlerowcami Rosyjskiego Korpusu Ochronnego.

Dziadek Borisa Jordana, Aleksiej był żołnierzem walczącego pod rozkazami hitlerowców Rosyjskiego Korpusu Ochronnego. Była to kolaboracyjna formacja zbrojna podporządkowana Wehrmachtowi. Sformowano ją w 1941 r., a jej głównym zadaniem było zwalczanie partyzantki komunistycznej w Jugosławii. Boris Jordan jest najwyraźniej zafascynowany nazistowską przeszłością swojego dziadka, ponieważ w 1999 r. założył specjalny Fundusz Pomocy Korpusu Kadetów, nazwany zresztą na cześć jego dziadka Aleksieja. Fundusz ten pomaga finansowo ponad 60 byłym żołnierzom tej faszystowskiej formacji z okresu II wojny światowej.

Wróćmy jednak do Konstantina Małofiejewa. W latach 90. był on bardzo aktywny petersburskich kręgach związanych z cerkwią prawosławną. Przyjaźnił się m.in. z metropolitą petersburskim Ioannem Snyczewem, który miał reputację zadeklarowanego faszysty (warto zaznaczyć, że jego bliski współpracownik Konstantin Duszenow trafił do więzienia, ponieważ został skazany z „ekstremistycznego” artykułu 282 rosyjskiego kodeksu karnego). Z kolei po śmierci metropolity Ioanna Snyczewa Konstantim Małofiejew zaprzyjaźnił się z Aleksandrem Duginem, przewodniczącym Międzynarodowego Ruchu Eurazjatyckiego i jedną z kluczowych postaci Euroazjatyckiego Związku Młodzieży, szarą eminencją na Kremlu (przez prasę nazywany on jest „Rasputinem Putina”) i jednym z głównych ideologów neoimperialnej polityki Federacji Rosyjskiej.  Po agresji rosyjskiej na Ukrainę został on objęty zakazem wjazdu do Unii Europejskiej.

Aleksander Dugin - "okulstystyczny faszysta"
Aleksander Dugin – “okulstystyczny faszysta”

Fascynacja Dugina faszyzmem i okultyzmem (który był bardzo popularny wśród elit nazistowskiej III Rzeszy) jest powszechnie znana. Warto jednak przypomnieć, że w przeszłości był on związany z faszyzującą Partią Narodowo-Bolszewicką, zdelegalizowaną w 2007 r. Był on też członkiem nieformalnej organizacji o wiele mówiącej nazwie: Czarny Zakon SS. Wspierał również wiele innych radykalnych organizacji o charakterze neonazistowskim.

Symbol rosyjskiej Partii Narodowo-Bolszewickiej, do której należał Aleksander Dugin
Symbol rosyjskiej Partii Narodowo-Bolszewickiej, do której należał Aleksander Dugin.

Wiele przedsięwzięć Aleksandra Dugina sponsoruje właśnie Konstantin Małofiejew. Kremlowski ideolog z uwagi na skrajny radykalizm swoich poglądów w każdym cywilizowanym kraju byłby zmuszony na marginesie życia intelektualnego. Ale nie w Rosji. W Rosji jest on postacią niezwykle prominentną i zajmuje ważne stanowiska państwowe.

Dugin mocno angażuje się w promowanie wizerunku Igora Girkina w rosyjskich mediach oraz wśród polityków. Tutaj też nie może być przypadku. Już w 1997 r. w swojej słynnej książce „Podstawy geopolityki” Dugin napisał, że istnienie suwerennego państwa ukraińskiego oznacza zadanie potężnego ciosu wymierzonego w bezpieczeństwo geopolityczne Federacji Rosyjskiej. W konsekwencji, zdaniem Dugina, samo istnienie państwa ukraińskiego musi oznaczać konieczność rosyjskiej inwazji na jego terytorium.

Paweł Gubariew - jeden z liderów Donieckiej Republiki Ludowej, członek neonazistowskiej partii RNU.
Paweł Gubariew – jeden z liderów Donieckiej Republiki Ludowej, członek neonazistowskiej partii RNU.

Dugin wielokrotnie pochwalał rosyjską agresję na Ukrainę, interpretując ją jako dziejową konieczność. Jego sympatie dla czołowych bojowników walczących po stronie separatystów są powszechnie znane. Co więcej, ludzi z jego bliskiego otoczenia odnajdujemy wśród nowych „elit” nielegalnych parapaństw, które utworzono na wschodzie Ukrainy. Przykładem może być Aleksander Prosełkow – jeden z ważniejszych ludzi w Międzynarodowym Ruchu Euroazjatyckiego i szef jego lokalnych struktur w Rostowie nad Donem. Swego czasu był on doradcą Pawła Gubariewa, jednego z przywódców samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. Co ciekawe, sam Gubiariew na początku XXI wieku był członkiem neonazistowskiej partii politycznej Rosyjska Jedność Narodowa (RNU). Wielu jej dawnych członków zaangażowało się zbrojnie w operację na wschodzie Ukrainy.

Aleksander Barkaszow - założyciel partii RNU.
Aleksander Barkaszow – założyciel partii RNU.

Z kolei założycielem RNU – której ideologia stanowi dziwaczną mieszankę faszyzmu, nazizmu, szowinizmu, rasizmu i prawosławia – jest Aleksander Barkaszow, jawny neonazista. Jest on m.in. autorem książki „ABS rosyjskiego nacjonalisty”. Aby wyrobić sobie opinię o tej postaci wystarczy zajrzeć do Wikipedii.

W maju 2014 r. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy upubliczniła podsłuchaną rozmowę pomiędzy Aleksandrem Barkaszowem i Dymitrijem Bojtsowem, jednym z liderów DRL. Rozmowa dotyczyła sfałszowania wyników separatystcznego referendum, które zostało w 2014 r. przeprowadzone w okręgu donieckim.

 

Ten przykład wyraźnie pokazuje, jakimi ludźmi Kreml posługuje się do wcielania w życie swojej polityki wobec wschodniej Ukrainy.

Powyżej wymieniono tylko kilka przykładów angażowania przez rosyjskie władze i służby specjalne różnorodnych ugrupowań neonazistowskich, faszystowskich i szowinistycznych do realizacji własnych celów politycznych. Świadczy to o tym, że współczesna Rosja jest państwem niezwykle przychylnym takim środowiskom, które świetnie nadają się do przeprowadzania operacji destabilizacyjnych i dywersyjnych w poszczególnych regionach, nie tylko w państwach dawnego ZSRR.

Rosja jednak wciąż wykorzystuje takie środowiska do destabilizacji sytuacji społeczno-politycznej na Ukrainie. 17 czerwca br. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała, że przeprowadziła operację, w wyniku której przerwana została działalność grupy neonazistowskiej kierowanej przez obywatela Federacji Rosyjskiej. Uwzględniają powyżej opisane przypadku należy przypuszczać, że mógł on działać na zlecenie rosyjskich służb specjalnych.

Ukraiński kontrwywiad podał, że kierowana przez niego grupa zajmowała się rozpowszechnianiem (miała m.in. sieć tajnych drukarni) ideologii neonazistowskiej i terrorystycznej. W miejscu zatrzymania Rosjanina oficerowie SBU znaleźli nielegalne publikacje promujące ideologię neonazistowską, symbole m.in. hitlerowskiej III Rzeszy, broń palną, amunicję oraz materiały wybuchowe.

easternflank.pl