Ukraina, Syria, a teraz Afryka. Rosyjska prywatna firma wojskowa Grupa Wagnera (PMC Wagner Group) coraz śmielej działa na kolejnym kontynencie. Ostatnio US African Command poinformowało, że różne rosyjskie firmy wojskowe są aktywne w 16 państwach afrykańskich. Amerykanie ujawnili również, że członkowie Grupy Wagnera rozmieszczają w Libii miny przeciwpiechotne i improwizowane ładunki wybuchowe, które stanowią poważne zagrożenie dla bezbronnej ludności cywilnej. Wiadomo również, że rosyjscy najemnicy m.in. szkolą żołnierzy w Sudanie, Republice Środkowej Afryki oraz innych państwach afrykańskich. Grupa Wagnera – a także inne prywatne firmy wojskowe – robią to nie tylko z uwagi na zarobek finansowy, ale również po to, żeby tworzyć kolejne punkty zapalne na mapie świata, co jest w interesie Kremla.

Rosyjska Grupa Wagnera jest już sławna, a w mediach – nie tylko polskich, ale również zagranicznych – nie brakuje publikacji na jej temat. Czym tak naprawdę ona? Do końca nie wiadomo. Część ekspertów od wojskowości uważa, że ludzie ci stanowią integralny element rosyjskich sił przeznaczonej do realizacji działań o charakterze hybrydowym. Nie brakuje również źródeł wskazujących ma powiązania Wagnerowców z rosyjskim wywiadem wojskowym lub siłami specjalnymi, które tylko przebierają się za prywatną firmę wojskową, żeby realizować zadania wyznaczane zarówno przez siły zbrojne, jak i służby specjalne.

Wiadomo ponad wszelką wątpliwość, że Kreml już niejednokrotnie posługiwał się „żołnierzami” (to najemnicy o różnych narodowościach) z Grupy Wagnera w działaniach hybrydowych. Trzon tej grupy stanowią jednak emerytowani rosyjscy wojskowi, którzy wciąż wykonują rozkazy Kremla. Nieprzypadkowo najemnicy zasilający tę firmę są szkoleni w bazie 10. Brygady Specjalnej Głównego Zarządu Wywiadowczego Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej (GRU). Ponadto otrzymują oni uzbrojenie i ciężki sprzęt wojskowy bezpośrednio z zasobów rosyjskiego ministerstwa obrony.

 

„Narzędzie rosyjskiego rządu”

Amerykański Departament Stanu niedawno podał, że Grupa Wagnera była błędnie nazywana rosyjską prywatną firmą wojskową, ponieważ w rzeczywistości jest to „narzędzie rosyjskiego rządu”, które Moskwa wykorzystuje jako niedrogie i wolne od politycznego ryzyka narzędzie do osiągania swoich celów wojskowych, gospodarczych i politycznych.

Dowodów na bezpośrednią współpracę najemników z Grupy Wagnera z rosyjskimi siłami zbrojnymi jest wiele. Chociażby rosyjska agresja na Ukrainę w 2014 r. Wagnerowcy wspierali wówczas regularne jednostki rosyjskiego wojska w przejmowaniu obiektów administracyjnych i rozbrajaniu ukraińskich żołnierzy. Ich działania miały miejsce podczas rosyjskiej operacji na Krymie.

Następnie co najmniej 1 500 najemników z Grupy Wagnera zostało przerzuconych do okupowanego przez Rosję regionu Ługańskiego na wschodniej Ukrainie. Wagnerowcy brali wówczas udział w regularnych atakach na pozycje zajmowane przez Siły Zbrojne Ukrainy, a także miejsca, w których przebywała bezbronna ludność cywilna – łamiąc tym samym prawo międzynarodowe i cywilizowane zasady prowadzenia działań wojennych.

 

Kolejny kierunek: Afryka

Doświadczenia zdobyte przez Wagnerowców na Ukrainie pozwolił Rosji na wykorzystanie najemników jako narzędzie poszerzania własnej strefy wpływów w innych regionach świata, przede wszystkim w Afryce. Według agencji informacyjnej Bloomberg obecnie najemnicy z Grupy Wagnera są aktywni w Sudanie, Republice Środkowoafrykańskiej, Libii, Zimbabwe, Angoli, na Madagaskarze, w Gwinei, Mozambiku oraz najprawdopodobniej w Demokratycznej Republice Konga. Według raportu opublikowanego przez ONZ, w maju 2020 br. w Libii obecnych było od 800 do 1 200 najemników należących do Grupy Wagnera. Wspierali oni ofensywę na Trypolis prowadzoną przez gen. Chalifa Haftara. W innych państwach afrykańskich najemnicy z Grupy Wagnera ochraniają wysokich rangą urzędników państwowych i inne ważne osobistości, szkolą żołnierzy, wykonują „brudną robotę” (np. tłumią antyrządowe zamieszki i biorą udział – m.in. poprzez rozbudowę agentury wpływu – w kampaniach wyborczych). Rosyjskie firmy w zamian zyskują prawo wydobywania surowców (np. uranu, diamentów, złota, chromu), a rosyjskie firmy zbrojeniowe zdobywają w ten sposób nowe rynki zbytu dla swoich produktów.

Za przykład takich działań może służyć Mozambik. W październiku 2019 r. została zawarta bilateralna umowa pomiędzy tym państwem i Rosją, na mocy której Kreml skierował do Mozambiku 200 najemników z Grupy Wagnera (a także uzbrojenie, m.in. śmigłowce bojowe Mi-24 oraz transportowo-bojowe Mi-8) do Mozambiku pod pretekstem zwalczania nielegalnych islamistycznych grup zbrojnych. W zamian rosyjskie firmy wydobywcze otrzymały koncesje na wydobycie dóbr naturalnych. Siły Zbrojne Mozambiku napotkały jednak na spore trudności we współpracy z Wagnerowcami, którzy zresztą finalnie nie wywiązali się ze swoich obietnic. Stąd też w kwietniu 2020 r. Rosja wycofała najemników z tego afrykańskiego państwa. Na marginesie warto odnotować, że choć są to fakty znane, to kremlowskie służby prasowe oraz przedstawiciele rosyjskiej nomenklatury wciąż prowadzą kampanię informacyjną, której celem jest uniknięcie szerszego upublicznienia wiedzy na temat działań rosyjskich najemników w Mozambiku.

Według cywilnych analityków i wojskowych ekspertów działania rosyjskich najemników z Grupy Wagnera mogą mieć poważny wpływ na destabilizację sytuacji bezpieczeństwa w Afryce. Według nieoficjalnych informacji do rewizji umów z Grupą Wagnera szykują się już rządy Kamerunu i Ugandy, które nie są zadowolone z jakości „świadczenia usług” przez najemników z rosyjskiej firmy. Kręgi decydentów w coraz większej liczbie afrykańskich państw nabierają przekonania, że Wagnerowcy są narzędziem hybrydowych działań Rosji i że działają oni głównie w interesie Kremla, małymi krokami poszerzając jego strefę wpływów.

 

Miny przeciwpiechotne w Libii

Warto też zwrócić uwagę na ostatnie informacje upublicznione przez US African Command, które poinformowało, iż dysponuje dowodami na to, że sponsorowana przez Kreml w rejonie Trypolisu rozmieściła miny przeciwpiechotne, a także improwizowane ładunki wybuchowe. To nie tylko poważne zagrożenie dla ludności cywilnej, ale także naruszenie embarga na dostawy uzbrojenia do Libii.

Z informacji amerykańskiego US African Command wynika, że pola minowe oraz miny-pułapki zostały rozlokowane w okolicy Smyrty. Według strony amerykańskiej to właśnie Wagnerowcy przewieźli tę broń do Libii.

To nie pierwszy przypadek dostaw rosyjskiego uzbrojenia do tego państwa. Jeszcze w maju w Libii pojawiły się rosyjskie samoloty wielozadaniowe MiG-29 oraz samoloty bombowe Su-24M. Na maszynach tych zamalowano oznaki przynależności państwowej. Według informacji upublicznionych przez Amerykanów nastąpiło to podczas postoju w rosyjskiego bazie wojskowej w Syrii.

Co więcej, według US African Command obecnie w Libii operuje ok. 2 tys. najemników należących do Grupy Wagnera. Oddziały te na terenie Libii dysponują nie tylko własnymi samolotami i śmigłowcami, ale także systemami obrony przeciwlotniczej Pancyr-S1.

easternflank.pl